lut 042016
 
laura_027

W dzisiejszym wpisie, chrzest przesłodkiej Laury. Uroczystość odbyła się w kościele Miłosierdzia Bożego w Zamościu, natomiast po mszy udaliśmy się na rodzinny obiad do hotelu Artis. Przez zdecydowaną większość ceremonii Laura uroczo spała, by tylko na moment samego sakramentu otworzyć oczka. Aktywnością nadrabiał jej brat, który był w trzech miejscach na raz (albo i więcej). Podczas obiadu, dzieci przybyło, a fotograf tylko zacierał ręce… Tylko czekać, kiedy Laura dołączy do tego sezamkowego gangu. Serdeczne pozdrowienia dla całej rodziny oraz gratulacje pięknej córeczki dla rodziców!

laura_001 Czytaj dalej… »

sty 312016
 
100_MUN_155

W ten oto sposób dojechaliśmy do półmetku, a dokładniej do trzeciej studniówki w tym roku, studniówki uczniów Centrum Szkół Mundurowych w Zamościu. Nazwa może być myląca, gdyż żadne mundury się nie pojawiły (chyba, że piraci, ale to na koniec…). Zamiast musztry i wojskowych barw, była przegenialna zabawa i tysiące kolorów. Studniówka odbyła się w kameralnej atmosferze, w wilii Magnolia, a imprezę poprowadził niezawodny DJ Alex. Dodając do tego przesympatycznych studniówkowiczów, ten wieczór był skazany na powodzenie. Po wielu próbach poloneza, części oficjalnej i polonezie właściwym, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia. Ci co mieli już je za sobą, niecierpliwie (naprawdę niecierpliwie) czekali na pierwszy utwór. Jak się okazało, nie bez powodu. To urodzeni królowie parkietu, a te mundury to tylko przykrywka. Niektórym nawet nie przeszkadzały przerwy w muzyce, parkiet był oblegany non-stop. Nie mogę nie wspomnieć o zawodniku, który za każdym razem gdy mnie mijał ustawiał się do zdjęcia – kolego, gratuluję uporu, masz ich ze sto. Impreza była tak udana, że nawet nie wiadomo kiedy zrobiła się druga w nocy i przyszła pora na szaleństwo w przebraniach. Co to był za wieczór! Moje dwie klasy spisały się na medal, wielkie dzięki dla Was! Pozdrówki dla Wszystkich pozytywnie zakręconych tego wieczoru!

100_MUN_001 Czytaj dalej… »

sty 242016
 
3I_109

Studniówkowy czar w pełni! Tym razem bawiliśmy się razem z klasą 3I z II LO w Zamościu. Klimat od początku mega pozytywny, maturzyści w tym roku bardzo dopisują. A już w szczególności maturzystki. W klasie był jeden konfident, dzięki któremu byłem pewien, że będzie to udana noc. Moje wtyki nie zawiodły, wieczór był doskonały! Zaczynając od początku, po oficjalnej próbie i przemówieniach bal został otwarty tradycyjnym polonezem. Następnie kilka pamiątkowych zdjęć i zaczęło się testowanie wytrzymałości parkietu. Niby tylko trzech facetów w klasie, a było ich pełno. Zabawa zabawą, ale po otrzymaniu miecza, korony i kolorowych niezbędników imprezy, zaczęło się istne szaleństwo. Jeszcze trochę i wciągnęliby w to fotografa! Z placu boju schodziłem ostatni, co się działo później, nie pytam. Ogromne dzięki dla całej klasy i dla mojego konfidenta! Trzymajcie się!

3I_001 Czytaj dalej… »

sty 122016
 
063

Uwaga, uwaga! Sezon na studniówki uważam za otwarty! Nie bez powodu sezon, ponieważ w tym roku mam ich całe sześć. Na pierwszy ogień I Liceum Ogólnokształcące im. Hetmana Jana Zamoyskiego w Zamościu oraz moja klasa – 3B! Zaczęło się od przygotowań, tzn. pakowania sprzętu i gadżetów do samochodu. Niosąc kolejne pudło z twarzowymi okularami mój bagażnik się zbuntował – przekroczyłem limit rozsądku. Jak się później okazało, całkiem słusznie… Studniówkę zaczęliśmy od zabawy w zdjęcia, tych grzecznych. Potem przyszedł czas na oficjalne przemówienia, tradycyjnego poloneza a tuż po schabowym ruszyliśmy na parkiet. Teraz to się dopiero zaczęło… Trafili mi się zawodowi tancerze – zdecydowana większość odwiedzała stolik tylko by uzupełnić płyny (wiadomo). Podobno jedna z par tańczyła do samych poprawi, szacuneczek. Podsumowując, istny ogień! Boję się co się działo później, gdy wszelkie aparaty i kamery przestały ich obserwować… Wielkie, wielkie dzięki za ten wieczór, obyście tak samo wywijali za 100 dni!

001 Czytaj dalej… »

lis 102015
 
sm_236

Tego dnia wstałem i wiedziałem, że będzie to genialny dzień. Po 16 godzinach z aparatem, w tym samym łóżku, wiedziałem, że się nie pomyliłem. Przedstawiam zatem Sylwię i Marka! Przesympatyczni ludzie, z którymi po 5 minutach znajomości wydaje się, że zna się ich całe życie (a my widzieliśmy się przed ślubem ze 2 godziny, to sami obliczcie jaki ogrom czasu się znamy). Przygotowania zaczęliśmy od zaledwie podkreślenia urody Sylwii, najpierw u Pani Diany w Świecie Fryzur, a następnie w Centrum Urody. Żadnych oznak stresu, świetny humor i uśmiech na twarzy, to tak o Sylwii w trakcie przygotowań. Następnie udałem się do Marka. Tam wszystko szło według listy (tylko po co był na niej aparat?!). Chwila moment i Pan Młody był gotowy. Przyszedł czas na ostatnie przedślubne zdjęcia u Sylwii. Zrobiło się bardzo wesoło, choć pojawiła się fotograficzna konkurencja (pozdrawiam Panią Mamę!). Obserwując zdjęcia w ramkach zrozumiałem skąd u Sylwii taka fotogeniczność, wiadomo, doświadczenie z dzieciństwa. Z czasem pojawiało się coraz więcej osób i robiło się jeszcze bardziej wesoło. Zaraz pojawił się Pan Młody i Pan Pierwszy i wszystko nabrało tempa. Po błogosławieństwie udaliśmy się do zamojskiej katedry gdzie odbył się ślub. Pomimo wyniosłej atmosfery i całej powagi sytuacji, uśmiechów nie zabrakło. Po życzeniach udaliśmy się na salę weselną Marina w Nieliszu, gdzie czekał już na nas DJ Pex. Wesele… Istne szaleństwo, od pierwszych utworów. Doskonała ekipa, wspaniali goście, naprawdę rewelacyjny wieczór, który chyba nie tylko ja wspominam najlepiej. Na koniec udało się nam zejść na molo i zrobić dwa nocne strzały, taka tam gratka dla astronomów. Bardzo dziękuję Sylwii i Markowi, za to, że mogłem towarzyszyć im w tym szczególnym dniu, naprawdę była to dla mnie przyjemność. Na szczęście to nie koniec przygód, czeka nas jeszcze sesja plenerowa… Tymczasem zapraszam na reportaż!

sm_001 Czytaj dalej… »

lis 042015
 
38

Na plener z Izą i Michałem czekaliśmy (chcąc i nie chcąc) do jesieni i pomimo wielu obaw, stresujących pogodowych prognoz, jednocyfrowych temperatur, było warto. Dla ciekawskich, ich reportaż można zobaczyć tutaj. Wracając do pleneru, część „za dnia” zrobiliśmy w parku w Wilanowie, który zachwycał swoją jesienną odsłoną. Niskie temperatury wymusiły odpowiednie akcesoria, w tym te o smaku cytrynowym (hehe). Po zachodzie słońca przyszedł czas na część nocną. W tym temacie Warszawa ma wiele do zaoferowania, a najlepiej widać to na ostatnim zdjęciu… Prawy brzeg Wisły okazał się bardzo fotogeniczny nawet po zmroku. Muszę bardzo pochwalić Izę i Michała za niebywałą wytrzymałość i swobodne pozowanie. Dzięki Wam! Teraz już zapraszam na kilka klatek z naszego pleneru!

01 Czytaj dalej… »