lip 232014
 
m&m_054

Dzisiejszy ślubny wpis poświęcony jest rewelacyjnej parze – Marcie i Mateuszowi. Wspominałem ostatnio, że ten rok to przede wszystkim wyjątkowe szczęście do świetnych ludzi, a dzisiejsi tytułowi bohaterowie są tylko tego niezaprzeczalnym potwierdzeniem. ;) W końcu nie z każdą parą spotykam się o 5:00 (tak, rano…) na Polsko-Słowackiej granicy… :P Marta to przesympatyczna osoba, która uśmiechem ubarwiła wszystkie zdjęcia, natomiast Mateusz… Hmm… :P Najlepiej bawiący się Pan Młody na własnym weselu, że o niekończących się żartach nie wspomnę. ;) Tak naprawdę, dobrze poznaliśmy się na wyjątkowej sesji plenerowej w górach, chociaż dzień ślubu dał mi równie dużo powodów by pisać o nich w samych pozytywach. :) No właśnie, dzień ślubu! Przygotowania zaczęliśmy w domu Marty, dobre humory dopisywały wszystkim a odświętny wystrój należał się nawet pieskowi. Podczas mojej krótkiej wizyty, Panią domu widziałem w trzech kreacjach, jak widać przygotowania pełną parą. Następnie udałem się do Frampola, do Mateusza. Tam spotkałem się również z wesołą ekipą filmową z aitstudio. Przygotowania u Pana Młodego trwały dosłownie chwilę, po czym wróciliśmy do Marty. Ubieranie sukni, ostatnie poprawki i już Mateusz jest w drodze. Wykupywanie Pani Młodej, błogosławieństwo, ostatnie bramy i dotarliśmy do kościoła w Trzęsinach. Tutaj muszę trochę ponarzekać, bo w kościele było wyjątkowo ciasno, mój każdy krok słyszał chyba nawet ksiądz, a filmowcy, Tomek i Łukasz, wcale nie pomagali… :P Wszystko odbyło się zgodnie z planem, a w moim odczuciu ceremonia była piękna. ;) Wesele odbyło się w zajeździe Gajówka w Panasówce. Ponad 200 wesołych osób, świetna Para Młoda i genialny wodzirej – Mariusz (DJ Madden) – wesele było skazane na mega zabawę. :D Momentem kulminacyjnym były oczepiny, ogromne ilości śmiechu dopadły nawet mnie (pozdrowienia dla Pana Wacława)… Super wspomnienia i naprawdę wyjątkowy dzień… Podziękowania i pozdrowienia dla Marty i Mateusza, całej weselnej ekipy oraz wszystkich gości! :)

m&m_001 Czytaj dalej… »

lip 172014
 
k&b_29

Bohaterami dzisiejszej krótkiej historii są Kasia i Bartek. Od naszego pierwszego spotkania minął już jakiś rok, a ten czas zleciał nawet nie wiadomo kiedy… :P Choć nie było mnie podczas przygotowań, wiem, że uczestniczyła w nich świetna makijażystka – Agnieszka Krawiec, którą serdecznie pozdrawiam. ;) Reportaż z tego dnia zacząłem od ślubu w kościele pw. Jana Bożego. Ceremonia była piękna, kto był chyba może to potwierdzić. :) Po mszy i życzeniach udaliśmy się do Nielisza, gdzie w hotelu Marina odbyło się wesele. Moje przeczucie mnie nie zawiodło i zabawa na weselu była naprawdę przednia od samego początku. Goście świetnie się spisali, a niektóre pary chyba z parkietu nie schodziły… Serdecznie pozdrowienia dla Młodej Pary, którą jeszcze będziemy mogli zobaczyć podczas zdjęć plenerowych. ;) A teraz już zapraszam na ich reportaż!

k&b_01

Czytaj dalej… »

lip 112014
 
wenecja_49

Tytuł dzisiejszego wpisu mówi wszystko, razem z Anią i Karolem plenerowaliśmy się w Wenecji! :D Reportaż ze ślubu tej przesympatycznej pary można obejrzeć pod tym linkiem, natomiast teraz przyszedł czas na ich sesję. Zacznę może od początku, albo nawet parę miesięcy wcześniej… ;) Jeszcze nie tak dawno temu, z nutką niecierpliwości i zdrowej zazdrości oglądałem zagraniczne plenery. Czy jest lepsze miejsce na plener niż zakochany Paryż, przeurocza grecka wyspa albo wyjątkowa Wenecja? Myślę, że każdy fotograf, oprócz o komplecie jasnych obiektywów oczywiście, marzy o takiej sesji. Okazało się, że nie musiałem czekać zbyt długo i ubiegły rok kończyłem sesją z Magdą i Mario (pozdróweczki! :)) ) w Portugalii – link do sesji. Kolejna propozycja zagranicznej sesji przyszła jeszcze szybciej… Podczas tegorocznej edycji Targów Ślubnych w zamojskiej Twierdzy, odwiedziła mnie moja przyszła Para Młoda, z pytaniem jakbym się zapatrywał na sesję w Wenecji… Natychmiastowy banan na twarzy i jeszcze szybsze „tak”! :D Aniu, Karolu, dziękuję! :D Potem tylko oczekiwanie do ślubu i kilka dni po uroczystości wyruszyliśmy w drogę…

wenecja_01

Nawet perspektywa przejechania 1400 km (słownie: tysiąca czterystu kilometrów) Oplem Astrą z bagażnikiem załadowanym w stylu sąsiadów zza wschodniej granicy w 5 (słownie: pięć) osób nie była taka straszna w świetle tego, co zastaniemy na miejscu. Podróż zaczęliśmy od małego poślizgu (tak Aniu i Karolu, zacząłem się zastawiać czy o mnie nie zapomnieliście :P), a czekając na Młodych zastanawiałem się czy oby na pewno nasz samochód ma klimatyzację (miał!). Ruszyliśmy! Co kilkaset kilometrów zmienialiśmy się z Sylwestrem i Anią miejscami (honorowe było oczywiście miejsce na środku), a dłuższy postój wyglądał mniej więcej tak jak w linku. Jak ruszyliśmy razem ze wchodem słońca, tak o zachodzie byliśmy na miejscu, w Padwie. Podróż wynagrodziliśmy sobie włoską pizzą, tak zwana aklimatyzacja. ;) Dzień kolejny to plener właściwy i choć zaplanowanie go było dosyć trudne, niewiele rzeczy poszło zgodnie z planem. :P W pełnym pośpiechu udaliśmy się do Wenecji a tam na plac św. Marka, by zdążyć przed tłumami turystów. Pierwsze zdjęcia zrobiliśmy kilka minut po 8:00 (oczywiście na rozgrzewkę przymusowy, godzinny spacer na miejsce docelowe). Następnie już w lżejszym tempie szukaliśmy ciekawych miejsc, klimatycznych uliczek, choć z racji narastającej liczby turystów nie było to wcale łatwe. Pierwsza przerwa na kawę i pierwszy kryzys – krótka, nieprzespana noc dała o sobie znać (a liczba turystów i temperatura wciąż rosły!). Okolice popołudniowe były najtrudniejsze – proponując kolejne zdjęcia w nowych miejscach zacząłem obawiać się o swój powrót do domu (a gorąco dopiero się robiło!). :P Druga część zdjęć obyła się pod wieczór, kiedy temperatura troszkę opadła, a moim modelom wróciły siły. Sesje kończyliśmy o 21:00 ponownie na placu św. Marka – to było solidne 14 godzin na wyspie… Do samochodu wracaliśmy w ciszy, bardzo wymownej ciszy. :P  Dnia kolejnego mieliśmy zrobić kilka zdjęć o wschodzie słońca, jednak zmęczenie na to nie pozwoliło. Z ujemnym zapasem czasowym dotarliśmy na lotnisko, gdzie Młodzi się mnie pozbyli a sami kontynuowali podbój Włoch. ;)

Wrażenia zupełnie niepowtarzalne, miejsce zupełnie wyjątkowe, trudne do opisania. Pomysł na sesję w tym miejscu był genialny, nie żałuję żadnego przejechanego kilometra na środkowym siedzeniu ani żadnej wspinaczki na kolejny most z 10 kg sprzętu na plecach… :P Wielkie podziękowania należą się przede wszystkim Ani i Karolowi, za MEGA wytrwałość, poczucie humoru, świetną współpracę oraz organizację, Ani i Sylwestrowi za niejednokrotną pomoc, Andrzejowi za cenne wskazówki oraz niepowtarzalną mapkę. Pozdrowienia dla całej weneckiej ekipy! ;) Teraz już zapraszam na krótką wycieczkę po Wenecji. :)

Czytaj dalej… »

lip 102014
 
a&p_28

Plenerowa passa trwa! :D Bohaterowie dzisiejszego wpisu to Alicja i Paweł (ich kolorowy reportaż można obejrzeć tutaj). Po nieco dłuższej przerwie od dnia ślubu, udało się nam zgrać wspólny wolny czas oraz dobrą pogodę. Na sesję umówiliśmy się w Łazienkach Królewskich w Warszawie, które pomimo częściowego remontu, świetnie spełniły swoją rolę. ;) Przedpołudniowa pora była gwarancją przyjemnego światła i małej ilości ludzi (nie licząc japońskich wycieczek :P ). Zdjęcia trwały nieco ponad dwie godziny (wliczając solidny spacer po parku :P ), jednak to w zupełności wystarczyło by zrealizować większość pomysłów. Zapraszam zatem na kilka letnich kadrów z pleneru Alicji i Pawła! :) Serdeczne pozdrowienia dla Młodej Pary i dziękuję za przyjemną sesję! ;)

a&p_01 Czytaj dalej… »

lip 092014
 
e&t_34

Można powiedzieć, że dzisiaj zaprezentuje drugi plener Ewy i Tomka. ;) Pierwszy odbył się sporo wcześniej i kiedy już dotarliśmy w umówione miejsce, wystarczająco daleko oddaliliśmy się od samochodów oraz wszelkich zadaszeń, urwała się wyjątkowo pełna deszczu chmura, a my zostaliśmy skutecznie przemoczeni. Po tamtej sesji zostały tylko mokre wspomnienia. :D Drugi raz byliśmy mniej obojętni na prognozę pogody i sesję zrobiliśmy już w Zamościu. W zdjęciach pomagał mały skrzat, który niejednokrotnie okazał się mistrzem drugiego planu. ;) Początkowo korzystaliśmy z uroków zamojskiej starówki, następnie zostaliśmy pokonani przez komary w Bodaczowie (naprawdę pokonani…), ostatnie zdjęcia to okolice Michalowa i Nielisza. Dziękuję Młodej Parze za współpracę a teraz już zapraszam na kilka zdjęć z tego dnia! :)

e&t_06 Czytaj dalej… »

cze 302014
 

Ania i Karol (dla przyjaciół Carlos ;) ) to bohaterowie dzisiejszego ślubnego wpisu. Ciężko jest mi nie patrzeć na ich osoby i ich dzień ślubu przez pryzmat tego, co przeżyliśmy kilka dni później… :D Na chwilę jednak zapomnę o naszym plenerze. Wracając do dnia ślubu, już wtedy miałem wrażenie, że trafiła mi się przegenialna, mega pozytywna para z zacięciem na świetne zdjęcia (jak to mówi koszulka Carlosa „GO HARD” ;) ). Reportaż rozpocząłem od wizyty w salonie fryzjerskim u przemiłej pani Joanny (serdeczne pozdrowienia!). Tam też spotkałem się z kamerzystą, Krzysztofem Kamińskim, który choć bardzo chciał być na zdjęciach na próżno szukać go niżej. :P Następnie udaliśmy się do domu Karola, gdzie delikatnie mówiąc humor dopisywał. Drużbowie spisali się na medal, doskonale rozluźniali i tak luźną atmosferę. ;) Następnie przygotowania w domu Pani Młodej, gdzie z racji zbliżającej się najważniejszej godziny, można było wyczuć delikatny stresik. ;) Po błogosławieństwie udaliśmy się do kościoła św. Krzyża w Zamościu, gdzie odbył się ślub. Co tu dużo mówić, było pięknie! :) Uśmiechy nie schodziły z buziek… Wesele odbyło się w Hotelu Artis, gdzie tak naprawdę od pierwszego utworu parkiet był ciągle zapełniony, a zabawa naprawdę przednia. Potwierdzają to również plotki krążące już po weselu, było świetnie! ;) Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich gości i gorące podziękowania dla Ani i Karola! :)

a&k_001m Czytaj dalej… »